Jak być dobrą mamą?

7/25/2014 04:20:00 PM

Dziś trochę nietypowo. Od dawna nosiłam się z napisaniem tego posta. I właśnie nadeszła ta chwila.

Prasa i telewizja serwuje nam tylko same pozytywne aspekty bycia mamą. A tak naprawdę są dwie strony medalu. Z jednej strony mamy radość, miłość, uśmiech, a z drugiej smutek, strach, obawy. Każda mama ma też te gorsze dni i chociaż nigdzie publicznie się ich nie pokazuje to one jednak są.

Dziś jest właśnie ten gorszy dzień. Mia nie chce jeść, rzuca nawet swoją ulubioną jajecznicą, marudzi, płacze,
nie chce spać. Ale i tak jest najukochańszym dzieckiem na świecie!


Prawie każda mama zadawała sobie choć raz pytania: "Jak ja sobie poradzę?", "Czy będę dobrą mamą?", wiele z nas pewnie też mówiło w gorszy dzień "Nie, nie nadaję się jednak na matkę". O czym to świadczy? Na pewno nie o tym, że jesteśmy złymi rodzicami! Wręcz przeciwnie. Takie wątpliwości pokazują jak bardzo nam na dziecku zależy. A to już pierwszy krok do bycia dobrym rodzicem.

Bycia mamą nikt nas nie uczy. Musimy nauczyć się tego same. I to w dodatku dopiero jak już pojawia się na świecie dziecko. Nie da się tego nauczyć wcześniej "na sucho". Jest to dla nas zupełnie nowa sytuacja. Przyjeżdżamy ze szpitala z maleństwem i co dalej? OK, szkoła rodzenia nas czegoś nauczyła. Ale jest to tylko wiedza teoretyczna. W praktyce okazuje się, że nawet założenie dziecku po raz pierwszy bodziaka może być problemem. Nie wspominając nawet o kąpieli czy karmieniu piersią. Jak już mamy dziecko przy sobie musimy wypracować swoje własne techniki opieki nad nim. Owszem sugerujemy się wiedzą zdobytą w szkole rodzenia, na forach, portalach, od rodziny i znajomych. Jednak postępowanie w 100% zgodnie z tymi wskazówkami jest niemożliwe. Dlaczego? Bo każda z nas jest inna, ma inny pogląd na wiele spraw związanych z dzieckiem i rodziną. Bo każde dziecko jest inne. Dlatego właśnie musimy tę wiedzę przystosować do nas, a nie na odwrót.

Najważniejsze w opiece nad dzieckiem jest postępowanie wg. własnej intuicji. Nie można kierować się dokładnie tym co mówią inni i nie można ciągle przejmować się ich zdaniem. Jeśli nie chcemy karmić piersią lub z różnych względów nie możemy dajmy dziecku butelkę z mm i nie róbmy sobie wyrzutów sumienia, bo wszyscy dookoła mówią, że matka nie karmiąca piersią to nie matka. Mia była karmiona mieszanie. Muszę przyznać, że karmienie piersią było dla mnie na początku o wiele trudniejsze niż by się mogło wydawać. Po kilku dniach walki udało się. Ale i tak Mia była dokarmiana mm. Jakoś nie czuję się z tego powodu gorsza. Tak samo jak nie czuję się gorsza, bo urodziłam Mię przez cesarskie cięcie. I to w dodatku planowane, a nie robione w trakcie akcji porodowej. Tak samo kąpiel czy higiena. Nie jesteśmy złe, bo nie smarujemy dziecku, które nie ma odparzeń pupy Sudocremem.

Jak już sobie ustalimy, że nie słuchamy bezsensownej krytyki rodziny, znajomych, anonimowych ludzi w internecie możemy brać się za wychowanie naszego dziecka wg. naszych zasad. I z dnia na dzień będzie to coraz łatwiejsze. Aż do roczku, gdzie znowu zaczną się schody. Pomiędzy 12 a 24 miesiącem życia dziecko ma chyba największą huśtawkę emocjonalną. Wiele już rozumie, samo chce o sobie decydować, ale nie potrafi jeszcze wyrazić tego czego chce. Przez to jest sfrustrowane. I tu pojawiają się te gorsze dni. Takie jak my mamy dziś. Takie, o jakich nie napiszą w prasie, nie pokażą w telewizji, bo tam wszystkie dzieci zawsze są uśmiechnięte, zawsze ładnie jedzą i zawsze śpią wtedy kiedy tego chcą rodzice. Na szczęście takie dni szybko mijają i znowu pojawia się uśmiech na twarzy naszej i naszego dziecka.

W ten gorszy dzień mamy prawo być złe i smutne. Mamy prawo mieć wątpliwości, takie o jakich wspomniałam na samym początku. Ale trzeba zdać sobie sprawę z tego, że taki dzień i nasze wątpliwości nie wskazują na to, że jesteśmy złymi mamami. Te dni pokazują tylko, że jesteśmy po prostu zmęczone, a naszemu dziecku coś dolega. Nie robi tego złośliwie - mimo iż czasami tak się może wydawać. Weźmy wtedy głęboki oddech i powiedzmy sobie: "Jutro będzie lepiej!". I rzeczywiście jutro będzie lepiej.

Tak więc jak być dobrą mamą? Po prostu bądźmy sobą, kochajmy nasze dzieci całym sercem i dbajmy o nie najlepiej jak potrafimy, nawet jak czasami oznacza to krzyknięcie na dziecko lub rozpłakanie się razem z nim. :)

Mogą Ci się spodobać:

0 komentarze