Jak grać w gry mając małe dziecko.

10/14/2014 07:50:00 PM

Uwielbiam grać. Gram odkąd pamiętam. Najpierw była to czarna konsola z joystickami, które psuły się średnio raz na tydzień, potem Amiga 600 oraz Sony Playstation. Następnie komputer PC i Playstation 2. A teraz Playstation 3 oraz PSP. W listopadzie wraz z grą Assassin's Creed Unity do kompletu dojdzie Playstation 4. Tak jak zapewne zauwazyliście, jestem wierna konsolom Sony. :) W międzyczasie pojawił się gdzieś też Gameboy Color oraz Advance.

Zanim na świecie pojawiła się Mia było dużo czasu na granie. Po szkole i w weekendy. Po zajęciach na studiach i między imprezami. Po pracy i w weekendy. Po pracy i w weekendy razem z mężem. Wiele nocy zarwałam przechodząc Silent Hill lub GTA - najmilej wspominam Vice City, klimat i muzyka lat '80, nawiązania do serialu "Miami Vice"... Pojawienie się na świecie dziecka trochę to skomplikowało. Nie było już tyle czasu na gry co kiedyś. Pojawiły się nowe obowiązki, nowe zajęcia oraz nowe wydatki. Większość pieniędzy, które wcześniej z mężem przeznaczaliśmy na gry teraz wydajemy na pieluchy, ubranka, zabawki i kosmetyki dla naszego małego, kochanego szkraba. 

Mia, gdy miała niecałe 4 miesiące bardzo lubiła z nami grać. Gryźć pada zresztą też. ;)

Czy w takim razie da się grać mając małe dziecko? Oczywiście, że tak!

Póki dziecko jest zupełnie małe, tak do 5-6 miesiąca możemy mieć dość dużo czasu, który poświęcimy również na gry. Oczywiście o ile nie ma ładnej pogody i nie spędzamy większości dnia na dworze. Ja akurat jak tylko zrobiło się ciepło chodziłam na bardzo długie, często kilkugodzinne spacery. Lecz gdy pogoda nie dopisuje, a dziecko akurat śpi można włączyć ulubioną grę. Również jak już dziecko zaczyna bawić się na macie interaktywnej lub w bujaczku/huśtawce możemy trochę pograć. Gorzej jest, gdy dziecko zacznie raczkować i chodzić. Wówczas trzeba mieć oczy dookoła głowy. Szczerze mówiąc właśnie wtedy odłożyłam na kilka miesięcy pada od Playstation na półkę. Mia od początku była strasznie ruchliwa. Raczkowała wszędzie, wspinała się wszędzie, biegała (tak, biegała, bo od początku wolała biec niż iść) wszędzie. A ja za nią! Gdy szła na drzemkę byłam zbyt zmęczona, żeby grać. A poza tym trzeba było też coś ugotować, posprzątać itp. Wieczorem również padałam. Był taki czas kiedy chodziliśmy spać razem z Mią, tak byliśmy zmęczeni bieganiem za nią. ;) 
Po skończonym roczku, gdy już zaczęła chodzić (a właściwie biegać) bardziej stabilnie gamepad został odkurzony. I to z dwóch powodów. W trakcie Mijkowych drzemek mogłam sobie wreszcie pograć oraz... Mia się nim zainteresowała! Czasami próbowała grać ze mną - pomagała mi dusząc "X" i ciesząc się, że też gra. Również wieczorami lub rano, gdy Mia spała mogliśmy z mężem spokojnie posiedzieć i grać. I tak to wygląda do dziś. Tzn. w ciągu dnia zazwyczaj nie ma czasu na granie, w tygodniu jest praca, a w weekendy mamy wiele innych zajęć, lecz wieczorami lub rano bardzo często odpalamy nasze Playstation i sięgamy po pady.

OK, kwestię czasu mamy rozwiązaną. A co z kosztami? 

Przecież teraz jest tyle innych wydatków... 
I tu z pomocą przychodzi usługa PS Plus. W ramach abonamentu (miesięczny, kwartalny lub roczny) otrzymujemy co miesiąc kilka gier do ściągnięcia z PS Store za darmo. Są to odgórnie wybrane przez Sony tytuły. W tym miesiącu są to m.in. Batman: Arkham Asylum na PS3 lub Spelunky na PS4. Owszem, nie będzie tu premierowych tytułów, lecz gry są na tyle nowe i ciekawe, że opłaci się z tego abonamentu korzystać. Więcej o usłudze możecie poczytać tutaj.

Tak więc jak sami widzicie bycie rodzicem i graczem wcale nie musi się wykluczać. I to bez szkody dla naszego dziecka.

Mogą Ci się spodobać:

0 komentarze