Moje seriale wszechczasów.

2/12/2015 06:19:00 PM



Dziś Tłusty Czwartek. Wszyscy piszą o pączkach, wrzucają zdjęcia pączków, przepisy na pączki. Ale u mnie tego nie znajdziecie. Ja zamiast o pączkach napisałam o serialach (hmmm... Dexter w sumie czasami do biura przynosił pączki).

Panie i Panowie, ranking moich ulubionych seriali otwiera...



1. Dexter

Jest to zdecydowanie mój numer 1, mimo iż serial został już zakończony. Składał się z 8 sezonów.
Dexter Morgan - bardzo sympatyczny specjalista od krwi wydziału zabójstw Miami prowadzi podwójne życie. Nocami (i nie tylko) ściga i zabija przestępców, którzy wymknęli się organom sprawiedliwości. Swojego mrocznego pasażera oczywiście musi ukrywać przed rodziną i znajomymi. Temat niby oklepany, ale serial naprawdę wciąga i z czystym sumieniem mogę go każdemu polecić. Ostatnio nawet myślę by go sobie odświeżyć, bo już dokładnie nie pamiętam pierwszych sezonów.



2. Grimm

Baśnie braci Grimm znane są pewnie większości z Was. Teoretycznie na ich postawie opiera się właśnie ten serial. Teoretycznie, bo tak naprawdę tylko niektóre stwory i ich nazwy zaczerpnięte są z baśni. 
Umierająca ciotka detektywa Nicka Burckhardta wyjawia mu sekret - członkowie ich rodziny posiadają zdolność rozpoznawania bestii jakie kryją się pod postaciami zwykłych ludzi. Nick musi jakoś pogodzić ten “dar” z pracą w policji i jednocześnie zachować w tajemnicy to, że jest Grimmem. Wkrótce poznaje Monroe, który jest Vessenem (bestią, ale na odwyku) i dzięki niemu zyskuje wiedzę na temat nadprzyrodzonego świata. Serial wbrew pozorom nie jest bajką, jest chwilami dość mroczny, może nawet straszny. I co ciekawe z sezonu na sezon robi się coraz lepszy!



3. Castle

Richard Castle, znany autor powieści kryminalnych, został poproszony przez nowojorską policję o pomoc w schwytaniu mordercy naśladującego zabójstwa przedstawione w jego książkach. Śledztwo prowadzi detektyw Kate Beckett, która początkowo nie jest zachwycona współpracą z pisarzem. Po zakończeniu sprawy dzięki znajomości z burmistrzem miasta Castle uzyskuje zgodę na czynny udział w śledztwach prowadzonych przez Kate Beckett jako cywilny konsultant. I tak zaczynają się ich niezliczone przygody.
Perypetie ślicznej pani detektyw Kate Beckett oraz pisarza Richarda Castle z sezonu na sezon coraz bardziej mi się podobają. Podziwiam scenarzystów za pomysły. Często takie seriale szybko stają się nudne (przykład: "Mentalista", który miał rewelacyjne pierwsze dwa sezony, a potem zaczął się staczać...), ale ten z odcinka na odcinek coraz bardziej wciąga. Jest to serial kryminalny z elementami komedii.



4. The Big Bang Theory (Teoria wielkiego podrywu)

Na miejscu czwartym, tuż za podium typowy serial komediowy nie tylko dla geeków. 
Akcja dzieje się w mieście Pasadena (Kalifornia), początkowo opowiada o perypetiach grupy przyjaciół, naukowców kompletnie nieprzystosowanych do życia społecznego oraz ich sąsiadki Penny, typowej blondynki. Z czasem wśród obsady pojawiają się kolejne dwie kobiety: Bernardette oraz Amy, co jeszcze bardziej komplikuje życie chłopaków.
Płaczę ze śmiechu oglądając każdy odcinek. 


Oprócz wymienionych powyżej czterech seriali oglądam jeszcze kilka innych. Lecz nie są aż tak dobre jak powyższe. 

Mentalista. Pierwsze dwa sezony były rewelacyjne. Potem serial z odcinka na odcinek stawał się coraz gorszy, coraz bardziej nudny. Teraz oglądam go tylko w wolnych chwilach, bardziej z przyzwyczajenia niż ciekawości co będzie dalej.

Two and a half men (Dwóch i pół). Serial komediowy. Sezony, w których grał Charlie Sheen oglądałam z zapartym tchem, prawie cały czas płacząc ze śmiechu. Gdy zmienili go na Ashtona Kutchera serial zaczął się psuć. Owszem, nadal jest śmieszny, ale to już nie to samo... Polecam obejrzenie, szczególnie do 10 sezonu.

The Walking Dead. Zombie, zombieeee! Oglądanie zakończyłam na pierwszym odcinku sezonu czwartego (obecnie leci 5). Zrobił się trochę nudny... I mimo iż chcę do niego wrócić to jakoś ciągle nie mam kiedy wziąć się za nadrabianie sezonów czwartego i piątego. Ale ogólnie polecam.

Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D. Must see dla fanów Marvela. Serial bardzo przyjemny, wydarzenia przeplatają się z hitami kinowymi (The Avengers, Capt. America, Iron Man i Thor), czasami pojawiają się nawet drugoplanowe postacie z tych filmów, np. Lady Sif z Thora czy Nick Fury.

Constantine. Wiązałam wielkie nadzieje z tym serialem. Film Constantine podobał mi się strasznie! Keanu Reeves stworzył genialną postać, do tego jeszcze Peter Stormare w roli Lucyfera... Rewelacja! A serial? Taki sobie...

A jakie seriale Wy oglądacie i polecacie?

Mogą Ci się spodobać:

0 komentarze