Strach ma wielkie oczy. O szczepieniach jeszcze raz.

3/04/2015 02:29:00 PM



Dwa tygodnie temu pisałam tu o tym czy szczepić dziecko czy też nie (klik). Oczywiście, że powinno się dziecko szczepić! Jednak wielu ludzi tego nie robi. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego.

Ostatnio temat szczepień ciągle przewija się na Facebooku, na forach poświęconych dzieciom, na różnych stronach i blogach. To co mnie martwi to ogromna ilość rodziców, którzy dzieci nie szczepią oraz którzy uważają się za członków ruchów antyszczepionkowych. Zauważyłam tam jedną prawidłowość:
Dlaczego ludzie nie szczepią dzieci?
Bo się boją.
Czego się boją?
Tego sami nie wiedzą...

Strach jest potężny. Tym bardziej jeśli to strach przed nieznanym (a tym dla większości rodziców jest szczepionka).
Nie jestem lekarzem ani farmaceutą. Jestem mgr inż. systemów IT, więc z medycyną nie mam nic wspólnego. Gdy urodziła się Mia bardzo dużo czasu poświęciłam na szukanie informacji o szczepionkach. Nie na forach internetowych, nie na stronach anty- lub pro-szczepieniowych, bo tam zawsze prawda jest wypatrzona i dostosowana do własnego punku widzenia. Szukałam informacji w opracowaniach medycznych. Chciałam poznać mechanizm działania szczepionek, ich skład, jakie są używane środki konserwujące i jak oddziaływają na organizm dziecka oraz oczywiście jakie są możliwe skutki uboczne (NOP-u czyli niepożądanego odczynu poszczepiennego w głębi serca boi się każdy rodzic, nawet ten proszczepieniowy). 
Dzięki uzyskanej w ten sposób wiedzy widzę jak bardzo mylą się ruchy antyszczepionkowe i jak bardzo próbują zrobić pranie mózgu rodzicom...
W kilku dyskusjach na Facebooku pisałam, że ruchy antyszczepionkowe są jak sekta, wpływają na emocje rodziców, robią im pranie mózgu, przekonują do własnych racji. A gdy tylko znajdzie się jakiś rodzić, który poprosi o fakty medyczne na poparcie tez głoszonych przez antyszczepionkowców usłyszy tylko bełkot, który próbuje z niego zrobić złego rodzica, czasami dostanie link do innej strony przeciwnej szczepieniom (gdzie oczywiście nadal faktów medycznych brak lub są one wypatrzone) i dyskusja jest ucinana.
A, że rodzic się nie zna na medycynie to czemu w sumie ma nie wierzyć wypowiedzi, że tiomersal zawarty w szczepionkach może zabić jego dziecko?

Czym jest więc ten słynny tiomersal?

Jest to substancja konserwująca używana w starszych typach szczepionek. Znajduje się nadal w niektórych szczepionkach dla dzieci, ale tylko dlatego, że inne środki konserwujące nie są na tyle przebadane lub mają zbyt wiele skutków ubocznych by zastosować je u dzieci. 
Tiomersal jest metabolizowany do etylortęci i kwasu tiosalicylowego, które następnie podlegają dalszym przemianom i są wydalane z organizmu. 
Słowo klucz - rtęć! Na to często antyszczepionkowcy się powołują. Nie szczep dziecka, bo podajesz mu rtęć, a jak wiadomo rtęć jest śmiertelnie trująca! Owszem... Ale w odpowiednio dużej dawce.... Poza tym etylortęć jest związkiem organicznym, który jest z organizmu wydalany. Więcej rtęci (i to tej szkodliwej w postaci metalu ciężkiego) dziecko spożywa w swojej codziennej diecie.

Udowodnione jest, że u 1,9% populacji występuje uczulenie (w testach płatkowych) na tiomersal. Zazwyczaj ma ono łagodną postać, ale w pojedynczych przypadkach może dojść do poważniejszych skutków ubocznych - stąd też może wystąpić u uczulonego dziecka NOP.
Tiomersal podejrzewano o przyczynienie się do rozwoju autyzmu, jednak nie ma to poparcia w badaniach medycznych i uznano związek ten za całkowicie bezpieczny.

NOP - to brzmi groźnie...

Czym jest ten cieszący się złą sławą NOP? Niepożądany odczyn poszczepienny jest to każde zaburzenie stanu zdrowia jakie występuje po podaniu szczepionki. Mogą być one wynikiem indywidualnej reakcji organizmu człowieka szczepionego na podanie szczepionki, błędu podania szczepionki lub zjawisk od szczepienia niezależnych, a tylko przypadkowo pojawiających się w tym czasie. Wyróżnia się 3 rodzaje NOP:

  • odczyn miejscowy czyli nieszkodliwe opuchlizna w miejscu wkłucia, zaczerwienienie lub trochę poważniejsze jak ropień.
  • odczyny ze strony ośrodkowego układu nerwowego - te skutki są już poważne, mogą wystąpić drgawki, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, encefalopatia.
  • inne niepożądane odczyny poszczepienne, od nieszkodliwych takich jak podwyższona temperatura, wysypka, bóle stawów, do poważniejszych.
Jak często występuje NOP? W Polsce (podobnie jest też w innych cywilizowanych państwach) jest to mniej więcej 1 na 10 000 szczepień. Zalicza się tu każdy zgłoszony niepożądany objaw, również te kompletnie nieszkodliwe. 
Często strony antyszczepionkowe bazują właśnie na ilości NOP-ów. Krzyczą: 9 000 przypadków NOP! 9 000? Wydaje się dużo... Ale już nie wspominają o tym, że jest to 9 000 na 90 000 000 (90 milionów) szczepień! Teraz już się nie wydaje tak dużo, prawda? To nawet nie 1 %, tylko 0,0001 %. Większą szansę mamy na trafienie szóstki w lotka lub, że dziecko będzie miało skutki uboczne po paracetamolu.

Inna sprawa to skąd się w ogóle bierze NOP. W tych 9 000 przypadków (na 90 milionów) są również dzieci, które nie powinny być ze względów medycznych szczepione lub zostały zaszczepione w złym czasie. Czyli:
  • dzieci chore, z których szczepieniem powinno się odczekać 2 tygodnie po zakończeniu choroby - tu układ immunologiczny zostaje podwójnie obciążony i dziecko jest bardziej narażone na skutki uboczne szczepionki
  • dzieci z upośledzoną odpornością (choroby immunologiczne) - takie dzieci nie mogą być w ogóle szczepione częścią szczepionek
  • wcześniaki, które powinny mieć indywidualny kalendarz szczepień. Zazwyczaj tu stosuję się zasadę wieku korygowanego, czyli jeśli zdrowe dziecko dostaje szczepionkę w 4 miesiącu życia, a my mamy wcześniaka urodzonego 2 miesiące przed terminem to szczepionkę powinien dostać w 6 miesiącu życia. Oczywiście jest to bardzo ogólna zasada - terminy szczepień powinien ustalać indywidualnie lekarz. Podanie wcześniakowi szczepionki zbyt wcześnie może negatywnie wpływać na układ neurologiczny i immunologiczny
  • dzieci uczulone na któryś ze składników szczepionki 
U zdrowego dziecka NOP nie powinien wystąpić. Lub jeśli wystąpi, będzie miał bardzo lekką postać np. podwyższona temperatura (przeżyliśmy to z Mią w przypadku 4 dawki Infanrix), która oznacza tylko tyle, że organizm się broni i wytwarza przeciwciała lub wysypka po MMR/Priorix (również mieliśmy, 10 dni po szczepieniu - jest to popularny i nieszkodliwy objaw). 

NOP czy nie NOP?

Każdy rodzic baczniej obserwuje swoje dziecko po szczepieniu. Ja również tak robię. Wtedy często zauważa się różne dziwne zachowania, na które wcześniej nie zwracało się uwagi. I niestety zamiast na element rozwoju zwala się je często na szczepionki. I tak dzieci po szczepieniu są bardziej nerwowe, przestają powtarzać część słów, mają problemy ze snem. Ale czy to na pewno od szczepienia? Otóż nie! Tak wygląda rozwój dziecka! Dziecko nie zachowuje się tak samo przez cały czas. Jego układ nerwowy się ciągle zmienia przez co może mieć huśtawki nastroju, może być nerwowe i sfrustrowane, może mieć problemy ze snem (oj, jak my to dobrze znamy - buszowanie do 1 w nocy i wstawanie o 5 rano...), a także może chwilowo przestać mówić lub nawet zacząć się jąkać (normalny etap rozwoju mowy dziecka). Czasami niestety takie skoki rozwojowe zbiegają się ze szczepieniem. I wówczas powstaje idealna historia jak to dziecko po szczepieniu miało straszny NOP, bo przestało powtarzać słówka, dużo płacze i nie może spać w nocy. Nagle inni rodzice zauważają, że ich dzieci były szczepione tydzień, dwa tygodnie lub miesiąc temu i mają tak samo! Powstaje zbiorowy, wyimaginowany NOP! Jeszcze inni rodzice o tym czytają i zaczynają się bać szczepienia...

Tak samo wygląda sprawa autyzmu

Pierwsze wyraźne objawy autyzmu pojawiają się u dzieci między 13 a 18 miesiącem życia. Na ten sam okres przypada szczepienie "odra, świnka, różyczka" (MMR lub Priorix w zależności od przychodni). Dlatego też część rodziców pierwsze objawy autyzmu wiąże ze szczepieniem. A ruchy antyszczepionkowe skrupulatnie to wykorzystują.
Było prowadzonych na ten temat wiele badań. Jednak żadne nie potwierdzają takiego związku. Autyzm jest chorobą, która powstaje już w łonie matki i szczepienie lub nieszczepienie dziecka nie ma wpływu na jej wywołanie.
Swego czasu Andrew Wakefield taki związek niby udowodnił, lecz jak się później okazało jego badania były sfałszowane. Dlaczego? Bo sam opatentował nową szczepionkę, która niby miała nie powodować autyzmu oraz swoimi fałszywymi badaniami pomagał prawnikom wyciągającym kasę od Państwa za wyimaginowane NOP-y. Oszukał miliony ludzi dla pieniędzy. Przyznał się oczywiście do fałszerstwa, został również pozbawiony możliwości wykonywania zawodu, lecz ruchy antyszczepionkowe nadal wykorzystują jego kłamstwa... Dorobiły nawet swoją teorię, że przyznał się do fałszerstwa pod naciskiem firm farmaceutycznych - co oczywiście jest bzdurą.

Te choroby już nie występują, tyle złego mówi się o szczepionkach, to po co szczepić?

Kolejny argument antyszczepionkowców... Po co mam szczepić dziecko, skoro już nie ma tych chorób? Hmmm... Nie było jak wszyscy szczepili! Lecz teraz, gdy mamy coraz więcej niezaszczepionych dzieci choroby te wracają. Np. mamy epidemię odry. Antyszczepionkowcy w dobie epidemii odry mówią "przecież to normalna nieszkodliwa choroba dziecięca, kiedyś się na nią chorowało i tyle". Nieszkodliwa? Niestety tu drodzy antyszczepionkowcy się mylicie... Odra bardzo mocno osłabia układ odpornościowy oraz może mieć bardzo poważne powikłania, także śmiertelne. W Berlinie już jest jedna ofiara - zmarł 1,5 roczny chłopiec. Nie był szczepiony. We Francji zmarło 6 osób... Również w Poznaniu mamy już 2 przypadki odry - jeden to niespełna roczne niemowlę, które jeszcze nie było szczepione (termin szczepienia wypada po 13 miesiącu życia). 
Tak samo jest z krztuścem. Też już go prawie nie było... Ale dzięki coraz większej ilości nieszczepionych dzieci krztusiec powraca. Owszem, dla kilkuletniego dziecka może i nie będzie groźny dla życia. Dziecko pokaszle i podusi się 2-3 miesiące i będzie OK. Ale dla noworodka, który jeszcze nie miał podanej pierwszej dawki szczepionki choroba ta może być śmiertelna!

Dzięki szczepieniom choroby znikają. Nie mają jak się przenosić i mutować, przez co giną. Gdy natomiast przestajemy się szczepić wracają... Często w nowej, zmutowanej formie i potrzebna jest nowa szczepionka (bo ta stara przed tą mutacją nie chroni).

I co się wiąże z powyższym...

Skoro inni szczepią to po co ja mam szczepić? Moje dziecko będzie przecież chronione.

A pomyśleliście droga mamo i drogi tato, że na taki sam pomysł mogła wpaść połowa innych rodziców w przedszkolu? Poza tym zawsze jest odsetek niezaszczepionych dzieci - są to maluchy, które są jeszcze przed pierwszą dawką szczepionki oraz dzieci, których szczepić nie można ze względów medycznych (pisałam o nich wyżej). I te dzieci należy również chronić - nazywa się to zbiorową odpornością. Jest to zapobieganie rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, chroniąc również osoby, które z różnych powodów nie mogą być szczepione. Nieszczepienie dzieci tę barierę osłabia, a pierwsze skutki już są widoczne (epidemie odry i krztuśca).

Mam nadzieję, że ten wpis choć trochę uświadomił Wam jak manipulują ludźmi ruchy antyszczepionkowe. Tak, robią nas w balona! Przekłamują fakty (Wakefield i Majewska, która żadnym autorytetem nie jest), pozostawiają wiele niedopowiedzeń (np. rtęć w tiomersalu i 9000 ofiar NOP), bazują na naszej niewiedzy (np. informacja o nieszkodliwości odry). 
Drodzy rodzice, zanim więc popadniecie w ich sidła sami zgłębcie wiedzę na temat szczepionek. 

Polecam Wam artykuł, który wklejałam również w poprzednim wpisie o szczepionkach: 


Jest tam bardzo dużo przypisów do opracowań medycznych. Niestety po angielsku, ale myślę, że większość z Was spokojnie poradzi sobie z tłumaczeniem.

Polecam również bardzo fajny komiks, ilustrujący czym są szczepienia i dlaczego należy szczepić nasze dzieci (klik). :)




Mogą Ci się spodobać:

0 komentarze